Blisko sześćdziesięcioosobowa grupa lubińskich kibiców towarzyszyła piłkarzom Zagłębia podczas meczu pierwszej kolejki Ekstraklasy w Wodzisławiu. Lubinianie przystąpili do meczu w zupełnie zmienionym składzie, w porównaniu do tego, jaki kibice pamiętają jeszcze z rundy wiosennej ubiegłego sezonu.
W drużynie Zagłębia od pierwszych minut wystąpiło pięciu piłkarzy, którzy przybyli do Lubina w trakcie letniej przerwy. W bramce lubinian zadebiutował Mariusz Liberda, w obronie od pierwszego gwizdka wystąpili: Vladimir Čáp oraz potwierdzony niemalże w ostatniej chwili do gry w Zagłębiu Matija Kristić. Duet napastników tworzyli zaś Dawid Banaczek i Michał Chałbiński. W drugiej części meczu na boisku pojawił się kolejny debiutant w ekipie Drażena Beska ? Michał Stasiak, który w 76 minucie zastąpił Alunderisa.
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy już w 5 minucie skierowali piłkę do siatki Zagłębia, jednak arbiter słusznie nie uznał gola, odgwizdując pozycję spaloną zawodnika gospodarzy. Chwilę później mocnym strzałem z linii pola karnego popisał się Korzym, a piłka wylądowała na słupku lubińskiej bramki. Lubinianie groźniej zaatakowali dopiero w końcówce pierwszej części meczu. Najlepszej sytuacji do zdobycia gola nie wykorzystał w 35 minucie Chałbiński.
Po zmianie stron obie drużyny wypracowały sobie po dwie dogodne sytuacje do zdobycia bramki. Jako pierwsi zaatakowali gospodarze. W 58 minucie na dośrodkowanie w pole karne zdecydował się Zganiacz. Piłka trafiła na głowę Alunderisa, który interweniował tak niefortunnie, że o mało co nie pokonał własnego bramkarza. W odpowiedzi lubinianie wyprowadzili dwie szybkie kontry, jednak za każdym szwankowała skuteczność. Najpierw z 10 metrów do bramki nie mógł trafić Iwański, a następnie będący w sytuacji sam na sam z Pawełkiem Banaczek trafił w interweniującego golkipera gospodarzy.
Po meczu powiedzieli:Drażen Besek: Zaczęliśmy bardzo nerwowo. Szczęście, że gospodarze tego nie wykorzystali. Trzeba się cieszyć z jednego punktu. Mamy dużo nowych zawodników, potrzeba czasu, żeby to na nowo poukładać.
Waldemar Fornalik: Na pewno bardzo chcieliśmy wygrać, bo niemoc na własnym boisku się za nami ciągnie. Górę wzięła taktyka. Obie drużynie starały się nie dopuszczać rywala do klarownych sytuacji. Przychylam się do opinii, że mecz był w okolicach remisu. Mamy inaugurację za sobą. Myślę, że możemy być z występu zadowoleni.